Z Rytra do Krynicy przez Halę Łabowską i Jaworzynę Krynicką
- Trasa długa – ponad 28 km. do przejścia, 1465 m w górę i niemal 1100 w dół,
- Aż trzy schroniska po drodze – Cyrla, Hala Łabowska i Jaworzyna Krynicka, nocowałem na Hali Łabowskiej,
- Wiele ciekawych miejsc na szlaku – na początek ruiny zamku w Rytrze, szlak partyzancki, wiele miejsc pamięci, wreszcie „jarmark” na Jaworzynie Krynickiej,
- Można pójść z psem,
- Dzieląc trasę na dwa kawałki, z Rytra do Hali Łabowskiej przejdziecie w 6-7 godzin, z Hali Łabowskiej do Krynicy – mniej więcej w 3.
Zamek w Rytrze
W Rytrze przy czerwonym szlaku jest kilka parkingów, zwykle są one płatne całodobowo (są parkometry). Najbliższy parking znajduje się dosłownie przy samym szlaku i warto do niego podjechać, ponieważ unikniecie podejścia asfaltowym kawałkiem. Polecam koniecznie rozpocząć wędrówkę od odwiedzenia ruin średniowiecznego Zamku w Rytrze. Musicie zboczyć ze szlaku i nadrobić około 500 m. Warto to zrobić! Zamek w Rytrze został wzniesiony na przełomie XIII i XIV w., nie wiadomo do dzisiaj kto zbudował ten obiekt. Najwcześniejsza wzmianka o Zamku pochodzi z XIV w., kiedy to król Władysław Łokietek pozwolił na pobieranie myta siostrom zakonnym Klaryskom z Nowego Sącza. W XV w. Zamek został przebudowany na potrzeby starostów sądeckich. Jednym z historycznych właścicieli zamku był rycerz Piotr Ryterski herbu Topór, który znany jest z udziału w bitwie pod Grunwaldem. Na zamku bywali często polscy królowie, głównie w czasie podróży na południe Europy. W Rytrze na Zamku gościł m.in. Władysław Łokietek, Kazimierz Wielki, królowa Jadwiga z królem Władysławem. Około XV w. zamek zaczął popadać w ruinę, a zdewastowali go Szwedzi w XVII w. w trakcie potopu szwedzkiego.
Z zamkiem związanych jest wiele legend, m.in. taka, że pod zamkiem ukryte były złoża złota. Jest także legenda o Bojomirze, który mieszkał tu z żoną, synem i oswojonym niedźwiedziem Bartkiem. Kiedy Bojomir wyjechał walczyć z krzyżakami ich wysłannicy napadli na zamek, zabili żonę i uprowadzili syna. Rozgoryczony Bojomir gdy wrócił z wojennych wojaży mścił się na wrogach, łapał krzyżackich jeńców i przetrzymywał ich w lochach zamku. W święto Bożego Narodzenia Bojomir zlitował się i pozwolił jednemu z konających jeńców umrzeć w komnacie zamiast w ciemnym lochu. Jakież było zdziwienie Bojomira, kiedy niedźwiedź Bartek zaczął się łasić do krzyżackiego rycerza. Na szyi jeńca gospodarz dostrzegł łańcuszek swojego zaginionego syna.
Koniecznie trzeba pójść na zamek w Rytrze – choćby dla podziwiania przepięknej Doliny Popradu. Dodam, że wstęp na zamek jest bezpłatny.
Z Rytra do Schroniska Cyrla
Od ruin Zamku w Rytrze do pierwszego na trasie schroniska jest około 1,5 do 2 godzin marszu, podejście jest strome i praktycznie odpowiada za 3/4 całego przewyższenia na trasie. Trzeba bowiem wspiąć się około 500 m. do góry, na nieco ponad 4 kilometrach. Można się więc zmęczyć. Polecam – zwłaszcza w ładny dzień – odpocząć na Kretówkach, jest tu piękna polana. Schronisko Cyryla, a właściwie Chata Górska Cyryla to prywatna chata górska. Nazwa nawiązuje do przysiółka Rytra – Cyrli, a sam obiekt położony jest na malowniczej polanie, na południowym zboczu Makowicy (948 m n.p.m.). To właśnie to sąsiedztwo sprawia, że już z samego schroniska rozciągają się widoki, które kuszą turystów do zatrzymania się na dłużej.
Od ruin do górskiej chaty
Historia Chaty Górskiej Cyrla zaczęła się stosunkowo niedawno. W 1999 r. w starym, podupadłym gospodarstwie powstał punkt gastronomiczny. Miejsce szybko zdobyło popularność wśród wędrowców i rowerzystów, a już w 2001 r. oficjalnie otworzyło swoje drzwi jako pełnoprawne schronisko. Co ciekawe, prowadzą je dawni gospodarze schroniska na Hali Łabowskiej – ludzie z ogromnym doświadczeniem i pasją, którzy wiedzą, jak stworzyć atmosferę prawdziwej górskiej chaty.
„Skąd się tutaj znaleźliśmy? Ano przywiał nas halny wiatr, kobiece marzenia i męska determinacja. Iluż to ludzi chce mieszkać, żyć i gospodarzyć w górach? Jesteśmy jednymi z Was.”
Chata Górska Cyryla oferuje 38 miejsc noclegowych, w pokojach, które mają nazwy od nazw tutejszych gór np. Dzwonkówka, Runek czy Rogacz. Bardzo mi się to podoba. Lubię to miejsce, zawsze spotykam tu miłych ludzi. Z jedzeniem – choć jestem mało wybredny – rzadko trafiam dobrze. Ale może to ja mam pecha… Można wynająć przy schronisku szałas, można nocować w chatce obok niego. Nie można płacić kartą (słaby zasięg), można za to używać do płacenia Blika. Po chwili odpoczynku ruszyłem dalej – na Halę Łabowską.
Ze Schroniska Cyrla na Halę Łabowską. Schronisko na Hali Łabowskiej
To w mojej ocenie najciekawszy fragment szlaku. Jest częściowo zalesiony (okolice Zadnich Gór), częściowo odsłonięty (Hala Pisana). Idziemy szlakiem kurierów z czasów wojny, Żołnierzy Wyklętych, Partyzantów. Co rusz napotykamy jakiś pomnik lub miejsce pamięci. Najpiękniejsze jest, że miejscowa ludność dba o te miejsca (świeże kwiaty, czysta polska flaga), to bardzo przywraca mi wiarę w Moich Rodaków.
I wreszcie Schronisko na Hali Łabowskiej. Ilekroć u jestem mam dobre odczucia. Nigdy nie trafiłem na tłumy, zawsze na miłych ludzi. Jest czysto i schludnie. Jedzenie jest dobre, ceny – normalne. Historia Schroniska na Hali Łabowskiej sięga 1953 r., wtedy był to schron turystyczny, teraz to pełnoprawne Schronisko PTTK. W schronisku są miejsca noclegowe, a także możliwość spania w namiocie obok schroniska, jest także mały pomnik ku pamięci Żołnierzy Polskiej Armii Niepodległościowej. Z ciekawostek – schronisko nie jest podłączone do sieci energetycznej, kiedyś w prąd zaopatrywał je agregat, teraz instalacja fotowoltaiczna.
Z Hali Łabowskiej na Jaworzynę Krynicką
To ostatni odcinek wycieczki, nie licząc zejścia do Krynicy. Jest lekki i przyjemny, mijamy różne mniejsze szczyty np. Hola, Runek czy Połym, można delektować się widokami, wycieczka nie nastręcza żadnych trudności. Na Jaworzynie Krynickiej były tego dnia tłumy, a to mnie odstrasza. Oczywistym powodem jest kursująca tu kolejka. Skoro może wjechać każdy, to każdy wjeżdża, a skoro są tłumy, to jest i jarmark, stragany, wata cukrowa, lody i wszystko, czego konsumpcyjne społeczeństwo pragnie. A więc schodziłem szybko, żeby nie popsuć sobie wrażeń z tej cudownej wycieczki, którą polecam. Możecie rozważyć na zejściu lekkie odbicie na wieżę widokową Słotwiny. Ma ona niemal 50 metrów wysokości, jest tam 15 instalacji edukacyjnych m.in. o tutejszej faunie, florze, kulturze Łemków, pochodzących z tych ziem. Wieżę widać jak na dłoni ze szlaku.
Docierając do Krynicy musicie mieć plan jak się z niej wydostać – ale jest to duże miasto, dysponuje połączeniami z wieloma miastami, więc powinno się Wam udać.



