Malinowa, Gołębia i Szeroka – jesienna pętla z Przygórza w Górach Sowich

Góry Sowie

Punkt startowy: Przygórze, przy Piekielnej Dolinie

Poziom trudności

Łatwa

Długość trwania

4-6h

Wózek dziecięcy

Nie

Pies

Tak

Rower

Tak

Data wpisu

01/11/2025

Opis

Malinowa, Gołębia i Szeroka – jesienna pętla z Przygórza w Górach Sowich

  1. Początek wędrówki z malowniczego Przygórza,
  2. Początkowo szliśmy starą Drogą Górniczą, na której co krok znajdowaliśmy połyskujące w słońcu kwarce,
  3. Trasa częściowo prowadzi leśnymi ścieżkami,
  4. Widoki są w miejscach nieoczywistych.

Niewielka wieś z wielką historią – Przygórze.

Wieś leży na Dolnym Śląsku, koło Nowej Rudy, u stóp Gór Sowich i w dolinie Piekielnicy. Start wędrówki z Przygórza to dobry wybór, jeśli chcemy zrozumieć, że Góry Sowie nie są tylko pasmem, ale i krajobrazem ukształtowanym przez ludzi. Przez ponad dwa stulecia to właśnie górnictwo – najpierw rudy metali, później węgiel kamienny – wyznaczało rytm życia tej okolicy. Kopalnia „Rudolf”, później „Bolesław”, huta „Barbara”, hałdy i drogi techniczne do dziś są wpisane w przestrzeń wsi.

Pierwsze kilometry naszej wycieczki prowadzą starą Drogą Górniczą. To ścieżka niezwykle urocza, widokowo bogata, historycznie ważna. Tędy chodzili górnicy, tędy transportowano urobek, tędy góry były „użytkowane”, zanim stały się przestrzenią rekreacji. Jesienią ta droga ma szczególny klimat – liście tłumią dźwięki, powietrze pachnie wilgocią i lasem, a niskie słońce oświetla pobliskie Wzgórza Włodzickie. Idziemy ślimaczym tempem, co chwilę pochylając się nad kwarcem czy innymi znaleziskami.

Przez Wolibórz ku przełęczy – stare trakty i nieoczywiste widoki

W okolicach Woliborza krajobraz zaczyna się delikatnie zmieniać. Wolibórz to wieś o długiej historii, wspominana już w XVII wieku, z kościołem św. Jakuba i śladami dawnej kolei sowiogórskiej. Tu powoli wkraczamy w prawdziwe Góry Sowie. Mijamy zabudowania wsi i wchodzimy w złoty las bukowy.

Podejście w stronę Przełęczy pod Gołębią prowadzi głównie leśnymi ścieżkami i dawnymi drogami gospodarczymi. To charakterystyczne dla tego pasma – nie idziemy ostrą granią, tylko szerokim, terenem. Niezwykle dobrze się idzie. Na zboczach nie spotykamy nikogo. Słońce prześwituje między drzewami, trawa jest jeszcze zielona. I możemy odkrywać mikroświat – porosty, grzyby, mchy. Ich bogactwo i kolorystyka zachwyca.

Przełęcz pod Gołębią jest wąska, wyraźnie wcięta w gnejsowe podłoże. Dawniej takie miejsca miały znaczenie komunikacyjne – oddzielały masywy, porządkowały ruch w górach. Dziś są po prostu dobrym miejscem na krótki postój. Na przełęczy krzyżują się singletracki, a nawet ktoś wtargał tu ławkę. Uważajcie na rowery – jadą tu szybko.

Malinowa – cisza najstarszych gór w Polsce

Malinowa (839 m n.p.m.), dawniej Hoher Stein, to jeden z tych szczytów, które niczego nie udowadniają. Nie ma tu punktu widokowego ani wyraźnego wierzchołka. Jest za to las i skały, które pamiętają czasy, gdy w Europie nie było jeszcze Alp. Góra zbudowana jest z prekambryjskich gnejsów i migmatytów – jednych z najstarszych skał w Polsce. To właśnie dlatego Góry Sowie są geologicznym fenomenem: ich rdzeń – skały –  liczy setki milionów lat więcej niż większość sudeckich pasm. Na północno-zachodnich zboczach Malinowej, na wysokości 750–800 m, kryją się Wysokie Skałki – niepozorne gnejsowe wychodnie, które najlepiej pokazują surowy charakter tego masywu. Jesienią Malinowa działa przede wszystkim nastrojem. Bukowe liście zmieniają kolor lasu, światło robi się miękkie i rozproszone, a cisza jest niemal całkowita. To nie jest szczyt do „zaliczenia” – to miejsce, przez które się przechodzi powoli, z uważnością.

​Szeroka i powrót przez przełęcze – sowiogórski zachód słońca

Za Malinową trasa prowadzi przez Przełęcz pod Szeroką i dalej łagodnym grzbietem. Nazwa „Szeroka” nie jest przypadkowa – to rozległy, spokojny fragment wierzchowiny, typowy dla zrębowej budowy Gór Sowich. Tu najlepiej widać, że to pasmo nie oferuje dramatycznych kontrastów, tylko długie, równe marsze. Zbliżający się zachód słońca zmienia wszystko. Las zaczyna pracować światłem, cienie wydłużają się, a temperatura szybko spada. Przez Przełęcz Woliborską schodzimy z powrotem w stronę Przygórza, zamykając pełną pętlę. To bardzo logiczne i satysfakcjonujące zakończenie – bez pośpiechu, bez nerwowego „zdążymy czy nie”.

Ta trasa pokazuje, czym naprawdę są Góry Sowie: najstarszymi górami w Polsce, pasmem o bogatej historii górnictwa, surowej geologii i wyjątkowym, spokojnym charakterze. Jesienią – przy dobrym świetle i bez tłumów – potrafią dać dokładnie to, czego w górach często szukamy najbardziej: ciszę, rytm marszu i poczucie bycia we właściwym miejscu.